CHARLES BAUDELAIRE I TRUDNE ŻYCIE DANDYSA PARYŻA

Dokładnie 9 kwietnia 1821 roku świat przywitał poetę, którego twórczość pozostaje niedoścignięta aż do dziś. On sam stał się legendą, a jego dzieła nie straciły nic na aktualności oraz popularności. Powitajcie…
CHARLES BAUDELAIRE
Bo o nim mowa, nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Śmierć ojca, przeprowadzki, ponowne małżeństwo matki, opuszczanie kolejnych szkół, trudne relacje z rodziną, na domiar wszystkiego znienawidzone studia prawnicze (które na szczęście dla nas – czytelników – porzucił na rzecz literatury.) To wszystko miało ogromny wpływ na jego charakter oraz twórczość. Mówimy o nim, że jest spadkobiercą romantyzmu. Niewątpliwie cenił mistrzów tej epoki. Ale to prawdopodobnie własne przeżycia, talent i spostrzeganie świata sprawiły, że jego literacka spuścizna jest tak charakterystyczna.

Twórca obracał się w kręgach paryskiej bohemy. Stolica okazała się jego najlepszym domem. Mieszkał na Quai Voltaire, która słynie z wielkich nazwisk: Delacroix, Ingres, Wagner. Ale to nie jedyne jego miejsce. Hôtel de Lauzun przy Quai d’Anjou – siedziba z XVII wieku wybudowana przez Louis Le Vau stała się enklawą dla artystów. To tu kwitło życie artystyczne. Trzecie piętro zajmował Baudelaire. W tych apartamentach napisał Kwiaty zła. Obok mieszkał m.in.: Walter Sickert, Richard Wagner, Rainer Maria Rilke czy też Théophile Gautier.
KOBIETY
Charles Baudelaire związał się z haitańską tancerką Jeanne Duval, którą kochał szczerze, pomimo burzliwego związku, w którym żyli dwadzieścia lat. Ekstrawagancki czarny strój z dodatkiem różowych rękawiczek i lakierków czynił z niego dandysa tamtych lat. Do tego laseczka ze złota gałką, wyprostowana postawa, nienaganna fryzura. Trwonił pieniądze rodzinne na stroje, meble, dzieła sztuki. Ale z drugiej strony nieobce były mu uzależnienia. Alkohol, narkotyki (opium, haszysz) były niezwykle popularne w tamtym czasie. Absynt, którym artyści „delektowali się” codziennie przynosił wiele szkód. Baudelaire pisał:
Absynt nadaje życiu uroczystych barw, powstrzymując ciemne otchłanie.

Ale wróćmy do naszego bohatera. Jak kształtuje się jego dorobek?
TWÓRCZOŚĆ
Początkowo nikt nie chciał wydawać wierszy ekscentrycznego mężczyzny. Dopiero w 1845 roku jego zbiór tekstów krytycznych Salon 1845 pojawił się w Paryżu. Rok później kolejny Salon 1846 i… nastąpiła cisza. Stolicę opanowała Rewolucja lutowa, ogłoszenie II Republiki i pojawienie się postaci Napoleona III. To sprawiło, że Baudelaire zaczął inaczej patrzeć na świat, w którym do tej pory żył. Modernizacja miasta oraz wielka przebudowa Haussmanna zamknęła kolejny rozdział jego księgi.
Kwiaty zła, Paryski spleen to chyba najbardziej znane dzieła. Poezja, a nawet poematy pisane prozą zaskakują, niekiedy bulwersują swą realnością, trzeźwym spojrzeniem. Nie mogły wówczas wszystkim się podobać i tak właśnie było. To spojrzenie na świat odchodzący i nowobudowany stanowił krytykę młodego poety. Niewątpliwie są jedyne w swoim rodzaju. Zachwycają dziś każdego w każdym wieku.
A WÓWCZAS?
W roku 1857 oburzony Paryż sądził pisarza za nieobyczajowość jego wierszy. Musiał usunąć niektóre fragmenty i zapłacić grzywnę. Problemy finansowe, uzależnienie od alkoholu i narkotyków oraz wszechobecna krytyka sprawiła, że wrócił do rodzinnego domu. Ale i to nie trwało zbyt długo. Gdy ledwo powrócił do zdrowia, wyjechał do Belgii. Miał wielkie plany. Chciał sprzedać prawo do publikacji, pragnął rozpocząć pisanie nowych dzieł. Złe towarzystwo, w którym tam niestety się obracał na nowo wpędziło go w problemy nałogowe. W roku 1866 dostał wylewu, po którym był sparaliżowany. Dwa lata później zmarł mając zaledwie 46 lat. Został pochowany na cmentarzu Montparnasse w Paryżu.
MATKA
Wiele jego dzieł przetrwało dzięki matce. To ona przechowała, uporządkowała i zaczęła wydawać po śmierci syna.
Tak powstały Dzienniki intymne, które w Polsce ukazały się nakładem Wydawnictwa OFFICYNA. Setki kartek zapełnionych poezją czekały w drewnianym kuferku artysty, do którego klucz nosił przy sobie. Powstała praca ponownie szczera do bólu. Obserwacje, rozmowy, wrażliwe oko i czujne uszy. Zmysły umiejący wychwycić każdy detal codziennego życia oraz wrażliwość potrafiąca nazwać dobro i zło, piękno od brzydoty. Tym właśnie jest ta publikacja. Baudelaire nie boi się napisać szczerze, co sądzi. Staje się oczami współczesnego mu świata. Co więcej, widzi zagrożenia, patrzy w przyszłość jakby z wizjonerską mocą przewidywania. Dziś czytając jego wiersze mamy wrażenie, jakby pisał je współczesny twórca – tyle prawd możemy odnieść do obecnej sytuacji. Szkoda, że autor sam nie mógł tego wszystkiego dokończyć i uporządkować. Powstałoby zapewne kolejne arcydzieło. Niestety nie zdążył. Możemy wczytać się jednak w te niedokończone myśli i wejść w głąb wielkiego umysłu. Spojrzeć na niego od innej strony – trochę technicznie, jakbyśmy mogli powiedzieć.
Charles Baudelaire pisał:
Trzeba być wciąż pijanym. To cały sekret; w tym tkwi wszystko. Żeby nie czuć straszliwego ciężaru Czasu, który miażdży wam barki i zgina grzbiet ku ziemi, musicie wciąż się upijać. Czym? Winem, poezją albo cnotą, wedle upodobania.
Może czas byśmy „upili się” jego twórczością? Zanurzmy się w te słowa, spostrzeżenia, uczucia. Odkryjmy prawdziwego dandysa Paryża.
Za książkę Dzienniki intymne. Biedna Belgia! dziękujemy Wydawnictwu OFFICYNA
Artykuł Magdaleny Lesznser-Skrzecz ukazał się w numerze SZTUKI ZAPISANEJ Bogactwo kultury francuskiej



