ROMEO I JULIA – BALET W TEATRZE WIELKIM

Jako obcego za wcześnie ujrzałam!
Jako lubego za późno poznałam!
Dziwny miłości traf się na mnie iści,
Że muszę kochać przedmiot nienawiści
Choć niektórzy wątpią w istnienie Williama Szekspira jako postaci historycznej (spory o to trwają od 400 lat), nie da się zaprzeczyć, że to jemu przypisane jest autorstwo jednej z najbardziej znanych historii miłosnych.
ROMEO I JULIA
Balet, śpiew, muzyka i literatura…
Romeo i Julia to dzieło, które stało się niejako symbolem kulturowym. Przez swoją teoretyczną uniwersalność historię dwojga młodych kochanków każdy stara się napisać na nowo. I choć pamiętamy ją jako krwawą historię miłosną, to interpretacje pojawiają się różne. Doczekaliśmy się niejednego filmu (np.: z roku 1968 w reżyserii Franco Zeffirelli czy też z 1996 w reżyserii Baza Luhrmann’a z Leonardo Di Caprio), licznych musicali (Roméo et Juliette de la Haine à l’Amour Gilles Amado), a także baletu (Siergiej Prokofiew, Vincenzo Bellini). I właśnie przy tym medium pozostańmy. Przenieśmy się na deski Teatru Wielkiego w Łodzi, gdzie w ramach cyklu Łódzkich Spotkań Baletowych mieliśmy okazję zapoznać się z dziełem baletowo – wokalnym Sashy Waltz (choreografia) oraz Hectora Berlioza (kompozytor).
Całość zaskakuje. Nie spotkacie tu bowiem bujnej dekoracji Werony, obfitych strojów z epoki, nadmiaru słów i gestów. Jest za to wywarzone studium rodzącej się miłości ubranej w minimalistyczny entourage i niezwykle gustownej poetyce tańca. Romeo i Julia staje się tutaj spektaklem, który łączy balet z muzyką graną na żywo pod kierownictwem Rafała Janiaka oraz śpiewem solistów i chóru Teatru Wielkiego.
BALET W ŁODZI
Na łódzkiej scenie historia miłości nie została umieszczona w żadnym konkretnym miejscu, Minimalistyczne, ale jednocześnie bardzo wymowna scenografia (Pia Maier Schriever, Thomas Schenk, Sasha Waltz) ograniczona w zasadzie do jednego dużego elementu spotęgowała wręcz duchowy wymiar opowieści. Dodatkowo zwaśnione rody oddzielono symbolicznie kolorami: czarnym i białym, do czego przyczynił się Bernd Skodzig (niemiecki projektant kostiumów, który współpracuje z Waltz już od ponad dwudziestu lat). Te elementy sprawiły, że na znany utwór Szekspira patrzymy nieco inaczej. Odszukujemy jego prawdziwą esencję.
Choć początkowo możemy czuć się nieco zagubieni taką interpretacją, to już po chwili zauważamy, że to zamierzony i całkiem dobrze zorganizowany zabieg artystyczny. Okazuje się bowiem, że taniec – niezwykle emocjonalny i dopracowany (w roli Julii Kata Ban/Karolina Urbaniak, w roli Romeo Chase Vining/Joshua Legge) ukazał widzom rodzące się uczucia i tragiczny finał.
Balet połączono tutaj w najważniejszych momentach ze śpiewem chóru oraz solistów (mezzosopran: Iryna Zhytynska/Bernadetta Grabias, tenor: Adrian Domarecki/Dawid Kwieciński, bas: Daniel Mirosław/ Rafał Pikała/Robert Ulatowski). Ich stroje także utrzymane w kolorystyce dwóch barw podtrzymały ogólny wyraz całości. Trzeba przyznać, że ta wyważona część wokalna pięknie się sprawdziła. Ruch podkreślone zostały przez słowa oraz muzykę.
Działania choreografa, który ze zbiorowych scen tancerzy wchodzi w osobiste oraz intymne spotkania dwójki bohaterów są wręcz poetyckie. Przepych tańca jednych części pogłębia minimalizm innych.
A już ostateczne sceny śmierci i rozpaczy ujęły nas swą formą, zmysłowością i głębią.
To piękne dzieło. Warto przed sztuką w Teatrze przypomnieć sobie samo dzieło Szekspira. Przypomnieć sobie detale, które później odkryjemy w tańcu i śpiewie…
Na szczęście balet Romeo i Julia nie znika z Teatru Wielkiego. Będziecie mogli obejrzeć go osobiście jeszcze co najmniej kilkukrotnie. Śledźcie tylko strony Teatru, gdzie na bieżąco podawane są informacje.
Dziękujemy za możliwość obejrzenia Romeo i Julia Teatrowi Wielkiemu w Łodzi.



