NEAPOL SŁODKI JAK SÓL

Zdefiniowanie Neapolu to jak próba uchwycenia płomienia: jest to sztuka mistyczna i niemożliwa. Jest to mikroświat sam w sobie, w którym spotykają się wszelkie możliwe przeciwieństwa. Greckie fundamenty podtrzymują barokowe kaplice, a żarliwe modlitwy wznoszą się ku Świętemu Januaremu i Diego Maradonie. Brud i Sztuka. Sacrum i Profanum. Bieda i Przepych. One wszystkie podają sobie codziennie rękę, przechadzając się lub pędząc przez podziemia i wzgórza Neapolu, spoglądając raz z trwogą, raz z podziwem w stronę Wezuwiusza.
ODKRYCIE NEAPOLU
Taki właśnie Neapol – wielowarstwowy i sprzeczny – długo umykał mojemu poznaniu. Mieszkając przez kilka lat na Północy, niejako nasiąkłam stereotypowym myśleniem o tym miejscu. Wcześniej odwiedziłam miasto dwukrotnie, lecz dopiero reportaż Piotra Kępińskiego, Neapol słodki jak sól, uświadomił mi, jak bardzo nieświadomie je po prostu „odhaczyłam” na liście miejsc do zobaczenia. Byłam przekonana, że powrót jest konieczny jedynie po to, by po raz trzeci podjąć próbę zdobycia Wezuwiusza (kapryśność pogody dwukrotnie mi to uniemożliwiła). W jakiż wielkim byłam błędzie!
LUDZIE NEAPOLU
W trakcie podróży przez Neapol Kępińskiemu towarzyszą ludzie z krwi i kości, związani z miastem z urodzenia lub z wyboru. To ich wnikliwy i szczery sposób patrzenia na blaski i cienie miasta sprawia, że zaczynamy widzieć Neapol takim, jakim jest, bez filtra stereotypów, ale także bez próby wybielenia ciemnych plam za wszelką cenę.
W trakcie jednej z rozmów Sergio, kucharz miejscowej restauracji, otwarcie wskazuje, że uproszczone wyobrażenie o Neapolu jest winą samych neapolitańczyków – obraz jarmarczności i Kamorry nie jest czymś, z czym wytrwale by walczyli. A mogliby, gdyż w mieście podejmuje się próby unowocześnienia i stawia na edukację – działają liczne akademie, rozwijana jest Dolina Wezuwiusza – lokalna odpowiedź na Dolinę Krzemową. Mimo tego, ludzie z perspektywą szybko uciekają z miasta, by dalej rozwijać się w innych zakątkach świata.


ARCHITEKTURA POŁUDNIOWYCH WŁOCH
Ta sama sprzeczność przejawia się w architekturze miasta. Tutaj stacje metra to dosłownie galerie i dzieła sztuki w jednym – zaprojektowane przez uznanych architektów, zgarniające branżowe nagrody i przyciągające niegdyś uwagę światowych mediów, jak Toledo projektu Oscara Tusquetsa z mozaikami Williama Kentridge’a, czy Università z instalacjami Karim Rashida. Dziś widać, że straciły dawny blask, zakryty warstwą brudu. Centro Direzionale autorstwa m.in. Kenzo Tange i Renzo Piano – miało być neapolitańskim La Défense. Teraz wieżowce stoją w połowie puste, wokół nich rozciąga się betonowa pustynia z rozbitymi latarniami i dziurami w asfalcie. Francesco, historyk i fotograf amator podobnie jak Sergio, upatruje źródła tych problemów w mentalności mieszkańców: Jako że przez wieki podlegaliśmy różnym wpływom kulturowym, to targają nami przeciwieństwa. Tkwią w nas siła i ironia, przebiegłość i inteligencja, ale także anarchia i tumiwisizm.
LEGENDARNA PRZESTĘPCZOŚĆ NEAPOLU
Tę anarchię, o której mówi Francesco, codziennie dąży do poskromienia La Paranza, spółdzielnia założona przez księdza Antonio Loffredo w Rione Sanità, jednej z najbardziej niebezpiecznych dzielnic miasta. Jej inicjatywy mają na celu odkrywanie dawnej świetności miasta i wskazywanie młodym ludziom drogi alternatywnej, z dala od przestępczości. Dzięki nim miejsca takie jak Katakumby św. Januarego czy cmentarz Fontanelle zyskały drugie życie, a wartość ich prac oszacowana została na kilkadziesiąt milionów euro. Historia Loffredo i jego walka o Rione Sanità zyskały taki rozgłos, że niedawno stały się inspiracją dla serialu RAI – Noi del Rione Sanità.
KSIĄŻKA Neapol słodki jak sól
Neapol słodki jak sól to z pewnością nie książka dla tych, którzy szukają jednoznacznych odpowiedzi na już. Kępiński nie ocenia, nie podaje jednej recepty na zdefiniowanie i odczytanie miasta, ale daje możliwość na wybrzmienie wielu głosów, z różnych kolei życia, z wielu perspektyw. Czytając, zaczynamy rozumieć, że na marne jest próbować uchwycić ten płomień i pomieścić go w jakichkolwiek ramach. Pizza, śmieci, mafia, limoncello, piłka nożna i wiele innych to tylko składowe. Reportaż daje nam kompas, za którym możemy podążać, by za każdym razem odkryć nowe oblicze Neapolu. Ja z pewnością wrócę, już nie tylko po to, by spróbować zdobyć Wezuwiusza. Wrócę, by zauważyć małe i duże rzeczy, nie próbując ich na siłę zrozumieć.
Joanna Marcinkowska
Za książkę Neapol słodki jak sól, Piotra Kępińskiego dziękujemy Wydawnictwu CZARNE



