JEAN-PIERRE NORBLIN

Nieznane oblicza malarza odkrył przed nami autor. Jego wnikliwe badania oraz niezwykle precyzyjny warsztat metodologiczny okazały się sukcesem w kufrze wielkich niewiadomych historii sztuki. Jean-Pierre Norblin, w Polsce nazywany Janem Piotrem, znamy głównie z serii obrazów rodzajowych ukazujących często zabawy magnaterii w parku. Znamy jako nauczyciela dzieci magnatów Czartoryskich, a potem także Radziwiłłów. Jako dekoratora pałacu w Powązkach czy Nieborowie, a także ilustratora wydarzeń z czasów insurekcji kościuszkowskiej, uchwalenia Konstytucji 3 Maja, czy innych ważnych scen z historii Polski. Wreszcie jako wspaniałego rysownika i grafika, twórcy rysunków strojów polskich.
NUDNY MALARZ?
Malarz rodem z Francji. Uznany mistrz epoki stanisławowskiej tworzący w Polsce, uważany nawet przez niektórych za ojca polskiego malarstwa rodzajowego. Może jednak jawić się niekiedy jako nieco nudny albo powtarzalny.
Ten trochę krzywdzący mit przełamuje książka Konrada Niemiry Bazgracz. Trzy eseje o Norblinie. Publikacja, mimo że przeznaczona dla historyków sztuki i badaczy tej epoki, okazała się tak wciągającą lekturą, iż po przeczytaniu spojrzymy inaczej zarówno na artystę jak i na czas, w którym tworzył. Autor wykonał mrówczą pracę docierając do wielu nieznanych dotąd dokumentów, archiwaliów, rysunków i obrazów. Wypełnił ogromne luki w dotychczasowej wiedzy o artyście, rzucając nowe światło na jego twórczość, a nawet polemizując z dotychczasowymi tezami na jego temat.
BIOGRAFIA NIEZNANA
Jean-Pierre Norblin de la Gourdaine urodził się 15 lipca 1795 roku w Misy-Faut-Yonne w Szampanii i jak podają biografowie nic więcej o jego pochodzeniu nie wiadomo. I tu już pojawia się pierwsze sprostowanie. Konrad Niemira bowiem dotarł do dokumentów, które przedstawiają pewien epizod z życia i nawet ukazują prawdopodobne poglądy polityczne Pierre’a Martina Norblina – ojca naszego malarza, które zapewne ukształtowały późniejszą postawę syna.
Odnalezione archiwalia okazały się na tyle ciekawe, że autor Bazgracza postanowił poświęcić im osobny rozdział w formie aneksu.
W młodości Jean-Pierre Norblin przebywał najpierw w Paryżu, gdzie kształcił się u francuskich mistrzów, m.in. u Francesca Casanovy (1727-1805), brata słynnego awanturnika Giacomo. Niebagatelny wpływ na twórczość Norblina wywarło także malarstwo Antoine’a Watteau (1684-1721), francuskiego symbolu rokoko. Młody Jean-Pierre miał także uczęszczać do Académie Royale de Peinture et de Sculpture – Królewskiej Akademii Malarstwa i Rzeźby w Paryżu, a następnie do École Royale (Królewskiej Szkoły), do której należeli protegowani króla.
O tym okresie życia traktuje pierwszy esej omawianej publikacji pod przewrotnym tytułem: Czy Norblin czesał się z przedziałkiem? Autor drobiazgowo analizuje wpływ malarstwa mistrzów na młodego adepta sztuki, ich status życiowy i rzeczywiste znaczenie w artystycznym świecie. Obala mit wielkiej akademii sztuki oraz jej prestiżu, a do tego wprowadza w świat wielkiej rywalizacji artystów i tak naprawdę walki o przetrwanie. Poznajemy hierarchię, stopnie artystyczne w ówczesnym Paryżu, konflikty w Akademii. Przyglądamy się także, jak naprawdę wyglądało kształcenie przyszłych twórców.
NORBLIN MALARZEM
Jakie miejsce w Akademii zajmował zatem Norblin? Co charakteryzowało wówczas jego twórczość? Autor podjął się wnikliwej analizy przynależności Jeana-Pierre’a do francuskiego świata artystów. Jej wynik może zaskoczyć, bowiem na podstawie samych autoportretów malarza możemy dowiedzieć się, w jakiej pozycji społecznej siebie stawiał. I co na ten temat mówi nam jego… fryzura! Odpowiedź, a może tylko hipotezę, znajdziemy oczywiście w tekście. Drugi esej pod wdzięcznym tytułem Figle w parku przedstawia dojrzałego artystę pracującego w Polsce. Tak – pracującego, gdyż notowany był jako nauczyciel magnackich dzieci.
JEAN-PIERRE NA POLSKIEJ ZIEMI
Do końca nie wiadomo, gdzie poznał się z Czartoryskimi? Na pewno edukował artystycznie młodych arystokratów, w międzyczasie zaś tworzył.
W naszym kraju założył rodzinę i wraz Marią Tokarską doczekał się siedmiorga dzieci. Na marginesie wspomnę, że drugą żoną była od 1794 roku Maria Magdalena Anna Kopsh, z którą miał dwoje dzieci. Te informacje są ważne, zważywszy późniejszą potęgę Norblinów w Polsce (od najstarszego syna Aleksandra Jana Konstantego) i jaką spuściznę przemysłową oraz artystyczną nam zostawił.
W tej części książki, autor poddaje pod dyskusję malarstwo rodzajowe naszego bohatera. Przygląda się motywom artystycznym i wyborom tematów. Analizuje sposób malowania, dochodzi do wielu zaskakujących wniosków. A między te dywagacje wplata fragmenty listów arystokratek lub innych mieszkańców dworu na temat twórczości oraz charakteru samego Norblina. Zapomniana korespondencja z tamtych czasów to nie tylko literackie, ale również obyczajowe „smaczki”. Ponadto między wierszami, stale przewija się próba odgadnięcia poglądów politycznych Norblina (zwłaszcza, że działał on w czasach wielkich przemian w naszym kraju).


DRUGI WYMIAR
Ostatni esej Malownicza bieda nawiązuje do mistrzowskich rysunków oraz grafik przedstawiających… żebraków! Następuje tu drobiazgowa analiza nawiązywania malarza do twórczości Rembrandta. Niemira (na podstawie porównań wielu prac) docieka, na ile Norblin wzorował się na mistrzu znad Renu, a na ile się z nim tak naprawdę utożsamiał… i co to właściwie znaczy utożsamiał. Ciekawe tezy, które tutaj postawił zmuszają do przyjrzenia się na nowo tym niewielkim rozmiarowo graficznym dziełom. Oczywiście, jak w poprzednich esejach, śledzimy także prywatne życie – jego trudny charakter, rozterki, działania, powroty do Francji.
Zamiast podsumowania, autor popełnia jeszcze jeden rozdział. Omawia w nim ostatnie obrazy artysty, które zdają się być prześmiewcze. Już nic nie muszę udawać – pisze. Wydaje się to ciekawą i jakże wyrafinowaną puentą tej niezwykłej publikacji.
Jan Piotr Norblin umiera 23 lutego 1830 roku w Paryżu, właściwie w przeddzień wielkich wydarzeń historycznych we Francji i w Polsce.
KSIĄŻKA NIEMIRY
Książkę, mimo wymowy naukowej, czyta się jak niesamowicie barwną powieść o artyście i jego poszukiwaniu tożsamości. Co ciekawe Norblin, który zajmuje przecież poczesne miejsce w naszej historii sztuki – okazuje się w sumie tak mało znany.
Za radą autora (zawarł ją we wstępie), warto zacząć czytanie książki… od końca, czyli od kalendarium, które również rzuca nowe światło na wiele etapów życia malarza. Formy eseju pozwalają natomiast na stawianie wielu tez, dywagowanie i analizę, dając jednocześnie poczucie płynącej opowieści.
Publikacja bogata jest w barwne ilustracje oraz naukowo opracowane przypisy i wyczerpującą bibliografię. Winna być lekturą obowiązkową dla studentów historii sztuki, zaś dla badaczy stanowi dobry punkt wyjścia do dalszej analizy dorobku Jana Piotra Norblina.
Anna Szlązak-Nowak
Za książkę Konrad Niemira, Bazgracz. Trzy eseje o Norblinie dziękujemy Wydawnictwu Słowo/obraz terytoria 2022
ps.
Artykuł ukazał się także w premierowym wydaniu SZTUKI ZAPISANEJ w czerwcu 2023



