PIETA Z AVIGNON

Absolutne Arcydzieło! Pieta z Avignon w kolekcji paryskiego Luwru to podróż duchowa i wciąż wielka tajemnica historii sztuki.
SAMOTNOŚĆ PIETY
Całkowicie samotny obraz. Przed nim nie spotkacie tłumów. Bywa, że nie zobaczycie nikogo. Gdy stałam w sali, ludzie mijali go patrząc dalej. Niektórzy weszli tam tylko przez przypadek, bo przecież „prawdziwe” dzieło znajduje się gdzieś indziej. Tłumy z sali Mona Lisy i pustka przed Pietą.
ATRYBUCJA DZIEŁA Z LUWRU
Obecnie przypisywana jest Enguerrandowi Quartonowi. Wcześniej jednak atrybucja była wątpliwa. Mówiono Mistrz szkoły awiniońskiej, Szkoła Nicolas Fromenta, a nawet przypisywano go Giovanniemu Bellini. Częściowo sprawa wyjaśniła się, gdy w 1889 roku kanonik Requin odnalazł w awiniońskich archiwach dokumenty przedstawiające Mistrza Quartona jako autora prac Koronacja Marii. Na podstawie badań, źródeł, porównań określono twórcę Piety właśnie jako znanego z Prowansji autora. Nadal jednak stoi to pod znakiem zapytania. Nie wszyscy historycy sztuki z tym się zgadzają. Nie każdy potwierdzi tę tezę. Jeszcze w książkach z końca XX wieku odnajduję podpisy Mistrz szkoły awiniońskiej.
Cóż więc wiemy?
AVIGNON ŚREDNIOWIECZNY
Avignon był miejscem szczególnym. Prowansalskie miasto stało się w 1309 roku siedzibą Papieża. Przeszło 100 lat (licząc antypapieży) sprawiło, że niezwykle się rozwinęło. Wówczas właśnie powstał Palais des Papes czy też Église Saint-Didier. Z racji silnych i oczywistych wpływów włoskich do miast zaczęli napływać także artyści z półwyspu Apenińskiego. Jednym z nich był Simone Martini, który przebywał w Avignon od roku 1339. Miasto stało się centrum wymiany kulturalnej, handlowej, gospodarczej. Zarówno północna jak i południowa Europa łączyła się tutaj. Sam rejon znajdował się w zasięgu wpływów księcia Rène d’Anjou (zwanego Dobrym). Był on jednym z najznakomitszych mecenasów sztuki oraz autorem kilku ważnych dzieł literackich.
VILLENEUVE
Nie wszyscy oczywiście rezydencjonowali w samym mieście. W pobliskim Villeneuve mieszkali dostojnicy papiescy, a wraz z nimi ich świta. Z miejscem tym związany był Quarton. W 1454 roku wykonał on dla kościoła kartuzji malowidło Koronacja Marii. Na zlecenie kanonika Jean de Montagnac (widzimy go w centrum modlącego się przed krzyżem z Chrystusem) powstało dzieło niesamowicie intensywne w swej formie, kolorach, teologii. Na tle tego malarstwa, Pieta z Luwru wydaje się całkowicie kontrastowa.
PIETA Z VILLENEUVE–LÈS–AVIGNON
Dziś przeczytacie, że obraz został zamówiony także przez wspomnianego wyżej fundatora (widzimy go po lewej stronie), a z tyłu odnajdujemy sylwetkę Jerozolimy. Czyżby? To niestety również jest w fazie domysłów.
Niewątpliwie jednak nie ulega wątpliwościom, że obraz ten należy do najwspanialszych przykładów dzieł sztuki XV wiecznej Francji, a nawet światowych dzieł religijnych. Niezależnie, kto jest jego autorem i dla kogo został stworzony, to najważniejszy jest jego artystyczny przekaz. Żadna reprodukcja nie odda w pełni jego walorów, niuansów, modelunku. Dualizm czy też ów podział średniowieczno – renesansowy rzuca się w oczy od razu. Obraz łączy w sobie sacrum, humanizm, teraźniejszość, przeszłość i przyszłość. Boskość spotyka się z człowieczeństwem. Złote tło nie stanowi tu centrum. Jest jakby z tyłu, na dalszym planie. Najpierw są przede wszystkim postacie ujęte w renesansowy łuk: donator, Św. Jan, Matka Boża z Synem, Maria Magdalena. Każda z nich dopełnia całą kompozycję, a jednocześnie żyją niezależnie od innych.
FUNDATOR I CHRYSTUS
Fundator – przepełniona modlitwą twarz ukazuje już realny ból, wiek, człowieczeństwo. To już nie jest twarz średniowieczna. Tutaj mamy realizm w czystej postaci. Mężczyzna już starszy z siwymi włosami i dość mocno zaznaczonymi zmarszczkami oraz wystającymi kośćmi policzkowymi żyje. Przyjrzyjcie się szczegółom: ucho, brwi, kosmyki włosów. To już portret, z którego czerpać będą przyszłe pokolenia. Malarz osiągnął w tym obrazie mistrzostwo. Połączył w nim wewnętrzne przeżycia świętych, troskę i wiarę donatora, a przy tym dodał swoją wrażliwość oraz talent.
Chrystus – leżący na kolanach Maryi. To stanowi istotę tego monumentalnego dzieła. Wygięte ciało wygląda niczym unoszone dotykiem Świętego Jana. Niezwykle delikatne postacie. Szczupłe, subtelne trochę manierystyczne w swych pozach. Oni wszyscy tam są. Czujemy ich ból. Smutek Matki Bożej, łzy spływające po policzkach Marii Magdaleny.
Całość otacza bordiura z Lamentacją Jeremiasza: Wszyscy, co zdążacie drogą, przyjrzyjcie się i oceńcie, czy jest gdzieś boleść podobna mojej boleści.
Powaga sytuacji i cisza. Emanuje z tego dzieła mistyczne zawieszenie w czasoprzestrzeni. Pomimo pejzaży w głębi, zarysu miasta w oddali całość stanowi chwilę skupienia się momencie opłakiwania.
ODKRYCIE PIETY
Pieta stanowiła część ołtarza do kościoła Kartuzów. Boczne skrzydła nie zostały odnalezione. Niezwykłego odkrycia centralnego elementu dokonał pisarz, historyk i inspektor ds. zabytków Prosper Mérimée. Prawie czterdzieści lat później przeniesiono obraz do miejscowego hospicjum. W 1904 roku zaprezentowano go podczas paryskiej wystawy. Towarzystwo przyjaciół Luwru postanowiło wówczas zakupić dzieło. Za 100.000 ówczesnych franków Pieta znalazła swój nowy dom w muzeum.
OBECNIE
Dziś możecie bez przeszkód obejrzeć z bliska arcydzieło. Uwierzcie, że to niezwykłe przeżycie. Bo Luwr to nie tylko Mona Lisa. To zdecydowanie więcej…

Pieta pochodzi prawdopodobnie z około 1455 roku. Namalowana została temperą na desce, a jej wymiary to 163 x 218 cm.



