KORSYKA MARII RENAUD

Wyspa marzenie? A może niebezpieczna, odcięta od świata i niechętna turystom? Jaka jest Korsyka? Jak postrzega ją młoda Polka, która postanowiła związać z nią swoje życie?

O tym przekonacie się podczas lektury książki Marii Renaud Korsyka. Tygiel Tożsamości, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Bezdroża. Nam udało się porozmawiać z autorką i dziś prezentujemy wywiad, w którym poznacie wyspę Napoleona targaną przeszłością oraz skapaną w słońcu południa.


Magdalena Leszner-Skrzecz: Zaskoczyła mnie Pani swoją książką. Odkrywa Pani przed czytelnikiem Korsykę, a znana jest Pani jako „nauczycielka” francuskiego. Z sukcesem od lat prowadzi Pani stronę francuski notesik…

Ja jednak chciałam się zapytać także, jak Pani odkryła wyspę dla siebie i kiedy zdecydowała się Pani, że to będzie Wasza miejsce na ziemi?

Maria Renaud: Moja przygoda z Korsyką ma swoje początki na… Krecie. To właśnie tam podczas stażu na Uniwersytecie w Heraklionie w ramach programu Erasmus poznałam Thomasa – Francuza, który zawrócił mi w głowie do tego stopnia, że dziś jest moim mężem.

Przez kilka miesięcy smakowaliśmy wyspiarskiego życia w Grecji. Słońca nie brakowało, rajskie plaże mieliśmy niemal na wyciągnięcie ręki, a wszystko dopełniały pyszne jedzenie, świetna muzyka i serdeczni ludzie. Tak bardzo przesiąknęliśmy tym wyjątkowym klimatem, że powrót do codzienności na kontynencie okazał się trudniejszy, niż się spodziewaliśmy.

Najpierw to Thomas zdecydował się przenieść do Polski, by ze mną zamieszkać. Po kilku latach wspólnie podjęliśmy decyzję o przeprowadzce do Francji, w okolice Grenoble, skąd pochodzi mój mąż. Czegoś nam jednak ciągle brakowało…

Nasze myśli nieustannie wracały na południe. W rozmowach coraz częściej pojawiała się wizja życia na wyspie. I w końcu nadszedł ten moment: gdy nasz synek miał 10 miesięcy, spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy w drogę na „wyspę piękna” – l’île de beauté, jak Korsykę nazywają Francuzi.

Dlaczego właśnie tam? Zależało mi, by nadal mieszkać w kraju francuskojęzycznym, a poza tym miałam już we Francji założoną działalność gospodarczą. Korsykę zobaczyłam po raz pierwszy w życiu… w chwili przeprowadzki. I zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia!

M.L.S. Korsyka jest pięknie dzika…

M.R. Korsyka to wielka góra wyrastająca ponad taflę Morza Śródziemnego. Ogromną jej część stanowią tereny naturalne – lasy i makia, czyli gęsta śródziemnomorska roślinność. W porównaniu z Francją kontynentalną, wyspa jest znacznie mniej zurbanizowana. Zwierzęta chodzą tutaj wolno, a spotkanie stada kóz, świń, krów czy osłów na krętej górskiej drodze nikogo tu nie dziwi. Ulice wiją się przez zielone wzgórza i doliny, łącząc ze sobą urokliwe miasteczka z kamiennymi domami.  To właśnie te rozciągające się po horyzont malownicze krajobrazy i codzienny kontakt z naturą sprawiają, że czuję się tu naprawdę dobrze – spokojnie, lekko, jak u siebie.

M.L.S. Korsykanie, jak pani słusznie zauważa, cenią przeszłość i tradycję. To bogactwo przeszłości…

M.R. Tak, Korsykanie z dumą pielęgnują swoją przeszłość, tradycje i zwyczaje, które stanowią fundament ich tożsamości. Z niesłabnącym zaangażowaniem walczą o ocalenie języka korsykańskiego, który w 2009 roku został wpisany na listę UNESCO języków zagrożonych.  Obecnie jest on nauczany w szkołach, a w wielu miejscach, zwłaszcza w głębi wyspy i wśród starszych pokoleń, nadal pozostaje językiem codziennej komunikacji.

Silnym nośnikiem emocji i kultury jest muzyka, a na Korsyce szczególne miejsce zajmuje paghjella, czyli tradycyjny polifoniczny korsykański śpiew, zaliczony do niematerialnego kulturowego dziedzictwa ludzkości UNESCO. To głęboko poruszająca forma wyrazu, nierozerwalnie związana z historią wyspiarzy.

Korsykanie nie zapominają także o swoich bohaterach, a jedną z najważniejszych postaci historycznych jest Pasquale Paoli, który był przywódcą niepodległej Korsyki, zanim wyspa została przyłączona do Francji.

Warto wspomnieć, że na co dzień mieszkańcy wyspy z jednakową troską dbają o autentyczność lokalnej kuchni i jakość regionalnych produktów. Wędliny, sery, miody czy wina cieszą się wspaniałą renomą, również na arenie narodowej.

M.L.S. Które zwyczaje są Wam jako rodzinie najbliższe?

M.R. W naszej codzienności splatają się ze sobą trzy światy: francuski, polski i korsykański, a kolejność ta nie jest nieprzypadkowa. Najbardziej przejawia się to w języku – na co dzień dominuje francuski, ale do dzieci zwracam się także po polsku. Chodzą do dwujęzycznej szkoły francusko-korsykańskiej, skąd przynoszą do domu piosenki i wiersze w języku korsykańskim.

Często uczestniczymy w różnych wydarzeniach organizowanych na wyspie – procesjach, koncertach czy festiwalach. Od kilku lat, gdy pozwala na to pogoda, zgodnie z korsykańską tradycją spędzamy w Poniedziałek Wielkanocny piknikując na łonie natury. Mamy tu zarówno znajomych Francuzów, którzy osiedlili się na wyspie, jak i Korsykan. Otrzymałam nawet zaproszenie na polowanie na dzika, które jest jedną z żywych tradycji wyspy, ale jak dotąd nie zebrałam się na odwagę, by w nim uczestniczyć.

M.L.S. Mafia to chyba nie atrakcja, z którą chcielibyśmy się spotkać podczas urlopu, a jednak musimy być na nią przygotowani…

M.R. Wyspa od wielu lat zmaga się z problemem mafii, której wpływy sięgają różnych szczebli życia społecznego, administracyjnego i politycznego, a zasięg obejmuje nie tylko Korsykę, ale również Francję kontynentalną. Co jakiś czas media donoszą o kolejnym zabójstwie, często powiązanym z korsykańskim światem przestępczym. Ludzie są już tym zmęczeni, dlatego powstają stowarzyszenia działające przeciwko mafii, a nawet organizowane są manifestacje, tak jak ta, która miała miejsce w marcu tego roku w Ajaccio, kilka tygodni po śmierci 18-letniej studentki. Dziewczyna została prawdopodobnie zastrzelona przez pomyłkę. Siedziała sama w samochodzie, z którego zwykle korzystał jej partner. W marszu pamięci i protestu wzięło udział około 1500 osób, które wyraziły swój sprzeciw wobec obecności mafii i jej destrukcyjnego wpływu na codzienne życie mieszkańców.

Na ścianach budynków, mostach i innych przestrzeniach publicznych coraz częściej pojawiają się hasła w języku korsykańskim, takie jak A Maffia fora! (tłum. Mafia precz!). Choć mafijne porachunki zwykle rozgrywane są po cichu, z dala od życia zwykłych ludzi, tragiczna śmierć tej młodej kobiety przypomina, że ostrożność nigdy nie jest przesadą. Tak jak wszędzie – niezależnie od tego, czy jesteśmy na Korsyce, czy w innym zakątku świata – nie da się przewidzieć, kto stanie nam na drodze.

M.L.S. Czy postać Napoleona jest dla mieszkańców wyspy równie ważna, co dla kontynentalnych Francuzów?

M.R. Napoleon Bonaparte to jedna z najważniejszych postaci w historii. Urodzony w Ajaccio na Korsyce, zrobił błyskotliwą karierę, dzięki czemu dla wielu może być symbolem sukcesu, odwagi, siły i determinacji. Na wyspie jego pamięć jest silnie odczuwalna – znajdziemy tu pomniki i miejsca upamiętniające tego cesarza i wybitnego stratega wojskowego. W samym Ajaccio, na placu Austerlitz, stoi posąg Napoleona, w miejscu, które podobno często odwiedzał jako dziecko. W Bastii, na placu Saint-Nicolas, znajduje się statua wzniesiona z inicjatywy jego siostry, Elisy Bonaparte. Dzieło miało pierwotnie stanąć w Livorno we Włoszech. Wiele ulic, placów, a nawet hoteli, restauracji czy sklepów nosi imię Napoleona.

Warto jednak pamiętać, że drugą niezwykle ważną postacią jest Pasquale Paoli, którego czasami stawia się w opozycji do Napoleona. Spotkałam się nawet z opinią, że w północnej części Korsyki (tutaj w miejscowości Morosaglia urodził się Paoli) jest więcej paolistów, podczas gdy na południu wyspy dominują bonapartyści. Brałam kiedyś udział (jako słuchaczka) w konferencji poświęconej korsykańskim korzeniom Napoleona. Jeden z wyjątkowo interesujących wykładów poprowadził pewien korsykański nacjonalista, który na zakończenie wyraźnie dał do zrozumienia, że to idee Pasquale Paoli są bliższe jego sercu.

Postać Napoleona nie przestaje wzbudzać emocji i wywoływać dyskusji nawet na samej wyspie, mimo, że od jego śmierci minęły już ponad dwa wieki.

M.L.S. Czym Korsyka przyciąga turystów?

M.R. Mieszkam w departamencie Górna Korsyka (la Haute-Corse) i latem z łatwością dostrzegam napływ turystów. Świadczą o tym tablice rejestracyjne z różnych regionów Francji, ale też z Włoch, Niemiec czy Holandii. Mam wrażenie, że to właśnie mieszkańcy tej części Europy najczęściej wybierają Korsykę jako wakacyjny kierunek.

Wyspa przyciąga przede wszystkim swoim naturalnym pięknem. Górzyste ukształtowanie terenu to prawdziwy raj dla miłośników trekkingu – szlaków nie brakuje, a dostęp do nich jest bezpłatny. Malownicze klify, stawy i wodospady gwarantują wyjątkowe doznania. Amatorzy morskich kąpieli i wylegiwania się na piasku również znajdą tutaj ustronne, dzikie plaże. Bliskość gór i morza pozwala rano spacerować po szlakach, a popołudniu zażyć kąpieli w ciepłych wodach Morza Śródziemnego.

Myślę, że Korsyka najpierw zachwyca swoją urodą, a dopiero potem intryguje charakterem. Przechadzając się po nadmorskich miastach strzeżonych przez cytadele, zanurzając w zacisznym klimacie górskich miasteczek czy dostrzegając charakterystyczne wieże nad brzegiem morza, trudno nie poczuć potrzeby zgłębienia historii tego miejsca. Na szczęście nie zabraknie ku temu okazji – muzea i bogato zaopatrzone księgarnie z łatwością pomagają zaspokoić głód wiedzy o wyspie i jej mieszkańcach.

M.L.S. Co powinniśmy zobaczyć i co zjeść, bo poznać prawdziwą wyspę?

M.R. Chyba każdy, kto przyjeżdża na Korsykę po raz pierwszy, pragnie zobaczyć jej najsłynniejsze zakątki – malownicze Bonifacio położone na wysokim wapiennym klifie, spektakularne formacje skalne calanques de Piana, przylądek Cap Corse, a także większe miasta i „najpiękniejsze” plaże, takie jak Santa Giulia, Palombaggia, Saleccia regularnie wymieniane w niemal każdym przewodniku.

Niestety, moim zdaniem, wiele tych miejsc traci swój urok w szczycie sezonu, gdy są oblegane przez tłumy turystów. Oczywiście, warto odwiedzić je chociaż raz w życiu, jednak, jeśli tylko ma się możliwość zejścia z utartych szlaków i zanurzenia w klimacie autentycznych korsykańskich wiosek położonych na zboczach gór w głębi wyspy, to naprawdę warto z niej skorzystać.

Prowadzą tam często wąskie, kręte drogi, na których można spotkać spacerujące zwierzęta. Widok stada kóz przechodzących przez jezdnię, osłów pasących się na poboczu czy czarnych korsykańskich świń z pewnością pozostanie w pamięci na dłużej niż kolejne wylegiwanie się na zatłoczonej plaży.

Warto też sprawdzić, czy w okolicy nie odbywają się koncerty lub festiwale. Wielką stratą byłoby opuścić Korsykę, nie usłyszawszy na żywo korsykańskiego śpiewu polifonicznego. Najczęściej wykonywany jest w kościołach, gdzie głosy śpiewaków wspaniale ze sobą rezonują, a nuty płyną do serc słuchaczy. To właśnie taką Korsykę kocham najbardziej, choć przyznaję, że sama też zaczynałam od „odhaczenia” najpopularniejszych atrakcji.

Jeśli chodzi o specjały kulinarne, to będąc na miejscu, w miarę możliwości powinno się skosztować wędlin (fr. charcuterie), np. słynnej kiełbasy figatellu, sera brocciu (to nie to samo, co brousse!) i korsykańskich win. Prawdziwym smakołykiem jest cielęcina z oliwkami, mule ze stawu Diane, rurki makaronowe cannelloni nadziewane serem brocciu czy potrawka z dzika. Wybór jest oczywiście znacznie szerszy i warto próbować wszystkiego, co jest dostępne.

M.L.S. Czy myśli Pani, że Korsyka uzyska kiedyś własną niepodległość?

M.R. Myślę, że uzyskanie przez Korsykę pełnej niepodległości byłoby bardzo trudne pod wieloma względami. Wyspa od ponad 250 lat pozostaje częścią Francji i jest z nią silnie związana – zarówno gospodarczo, jak i administracyjnie. Wielu Korsykan osiedliło się w różnych rejonach Francji kontynentalnej, podobnie jak liczni Francuzi zdecydowali się zamieszkać na wyspie. Migracja ludności jest więc wyraźnie widoczna. Poza tym Korsykanie, tak jak wszyscy obywatele Francji, korzystają z francuskiego systemu ochrony zdrowia, edukacji czy emerytur. Oderwanie się od państwa oznaczałoby odcięcie tych zasobów i konieczność stworzenia własnych. Taki krok niósłby ogromne ryzyko gospodarcze i konieczność tworzenia nowego państwa od samych fundamentów.

Mimo to temat zwiększenia samodzielności wyspy nieustannie powraca w rozmowach politycznych. Wydaje mi się, że realniejsza jest wizja szerszej autonomii wyspy, tak by mogła samodzielnie stanowić część lokalnych praw i podejmować decyzje wewnętrzne, pozostając jednak częścią Francji.

M.L.S. Serdecznie dziękuję


Za książkę Korsyka. Tygiel tożsamości Marii Renaud dziękujemy Wydawnictwu Bezdroża.

error: Content is protected !!