WYSTAWA DOLCE & GABANNA

To była jedna z najlepszych wystaw ostatnich lat. Przynajmniej dla mnie. Choć patrząc na kolejki przed wejściem i gigantyczny impet medialny, sądzę, że dla wielu była ogromną niespodzianką. Jakość i rozmach, z jaką zaprezentowano projekty we wnętrzach Grand Palais w Paryżu sprawiło, iż wystawę przedłużona o kilka dni. Ba, nawet wydłużono czas zwiedzenia do późnych godzin nocnych. Wyruszyliśmy więc i my w podróż do świata Dolce & Gabanna na ekspozycję Du Cœur à la Main (Z serca do dłoni)

Kuratorka Florence Müller zadbała, by dzieła włoskiego duetu zyskały odpowiednią oprawę. To była uczta w stolicy mody, która gości u siebie przecież najwybitniejszych projektantów świata. Odnowione częściowo już wnętrza Grand Palais (od 2021 roku trwa pełna renowacja i przebudowa budynku) zaoferowały przestrzeń godną mistrzów. Muszę Wam powiedzieć, że wcześniej wystawa była prezentowana w Palazzo Reale di Milano (od 14 maja do 13 sierpnia 2024) i tam już wzbudziła zachwyt. Paryska ekspozycja utrzymała ten wysoki poziom.

Duet Domenico Dolce i Stefano Gabbana to jeden z najbardziej wizjonerskich, często kontrowersyjnych, ale zawsze wybitnych projektów. Ich współpraca rozpoczęła się w roku 1985 i trwa do dziś. Każda kolekcja to układ w stronę kultury. Ich pokazy okazywał się zawsze teatralnym wręcz przedstawieniem. Poszczególne detale mają u nich ogromne znaczenie. Każdy element jest na wagę złota. Do perfekcji podnieśli poziom haute couture. Nawet reklamy ich projektów to istne dzieła.

Nie dziwi więc fakt, że paryska wystawa także miała być musiała być potraktowana z odpowiednim rozmachem. Już samo dostanie się na wystawę wzbudzało emocje. Kolejki (nawet dla tych, którzy zarezerwowali wcześniej bilety) ciągnęły się wzdłuż budynku godzinami. Ale nie ma co narzekać. Stojąc, można było przyjrzeć się odnowionej fasadzie projektu Deglane’a, Louveta i Thomasa, bądź podziwiać budynek przeciwległego Petit Palais skrywającego malarstwo dziewiętnastego wieku.

Do sal ukrytych za ciemną kotarą dostaliśmy się po godzinie i już od początku była to uczta zmysłów. Wystawa podzielona została zgodnie z kolekcjami, każda była stworzona dokładnie od podstaw tak, by była zgodna z danym tematem. Dlatego wędrując od jednej do drugiej przestrzeni mieliśmy wrażenie, że wchodzimy w inny świat – bardziej lub mniej od siebie odległy. To była istna podróż przez historię i kulturę przefiltrowaną przez subiektywne uczucia projektantów, ale co ważniejsze dotknięte ich talentem. Ich spojrzenie i zagłębienie się w temat, którym się zainspirowali stanowił kanwę kolekcji. Mogliśmy doświadczyć piękna sztuki, uchwyconej przez ich serce oraz dłoń (dokładnie jak zapowiadał tytuł wystawy).

Powędrowaliśmy przez pomieszczenia ukazujących nam sztukę bizantyjską i sakralną. Przeszliśmy przez wnętrza teatralnej La scali. Poczuliśmy kruchość szkła, czy też delektowaliśmy się sycylijskimi kolorami. Powróciliśmy do filmu Lampart Viscontiego powstałego na kanwie książki Lampedusy. Przyjrzeliśmy się dziełom mistrzów malarstwa renesansu i weszliśmy do Palazzo Farnese w Rzymie. Mogliśmy także zajrzeć do atelier projektantów.

Każda z sal była specjalnie zaprojektowana na przykład w sycylijskiej przywitały nas podłogi i ściany pokryte kafelkami tworzonymi przez lokalnych twórców. Zadbano o konkretną muzykę, która pobudzała zmysły. Mam wrażenie, że także zapachy były dokładnie dobrane do kolekcji.  Twórcy wystawy połączyły dzieła projektantów, klasyczny elementy ekspozycji, wirtualne zdobyczach techniki, swój profesjonalizm, doświadczenie i pasję. My zyskaliśmy dwugodzinną wędrówkę do zaczarowanego świata, z którego nie chcieliśmy wyjść.

Wystawa teraz zawędrowała do stolicy Włoch. Zobaczycie ją od 14 maja do 13 sierpnia w Palazzo Esposizioni przy Via Nazionale 194.

error: Content is protected !!