OCZY MONY – OPOWIEŚĆ NIE TYLKO O SZTUCE

To nie jest książka dla dorosłych. To zdecydowanie coś więcej niż opowieść ze sztuką w tle. Oczy Mony Thomasa Schlesser’a to drobiazgowo poprowadzona narracja, która z każdym rozdziałem przynosi czytelnikowi nie tylko dodatkowe informacje o bohaterce, ale co ważniejsze odrobinę estetycznej błogości. To książka dla wszystkich…

Les Yeux de Mona Thomasa Schlesser’a widziałam już w Paryżu, gdzie podbijała rynek czytelniczy. Witryny księgarń prezentowały ją jako bestseller sezonu. W Polsce książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego i sądzę, że także zdobędzie grono czytelników. Jest to bowiem przepiękna praca o arcydziełach historii sztuki, które poznajemy wraz z tytułową Moną – kilkunastoletnią dziewczynką.

Jej życie nie jest proste. Pomimo młodego wieku naznaczone jest trudną i niezrozumiałą śmiercią babci, alkoholizmem ojca, a przede wszystkim postępującą, nagłą chorobą swoich oczu. Przepiękny jest fakt, że autor umieścił w swej opowieści trzy pokolenia rodziny i to właśnie dziadek wraz z wnuczką odkrywają tu decydujące role. To ukochany Dadè wprowadza dziewczynkę w świat sztuki, która staje się jej lekarstwem – najważniejszym oraz najbardziej skutecznym. Dlaczego? Bowiem właśnie poprzez obrazy ukazuje się przyczyna stanu jej zdrowia. Niejako muzeoterapia (nota bene coraz prężniej rozwijająca się dziedzina w psychologii) okazuje się najcenniejszym darem.

Dziadek zabiera co tydzień wnuczkę do muzeów: Luwru, D’Orsay oraz Centrum Pompidou. Tam oglądamy wraz z nią, a raczej zgłębiamy, 52 dzieła sztuki. Może nas niekiedy dziwić fakt wyboru konkretnych prac. Mamy tutaj zarówno klasykę renesansu włoskiego, sztukę francuskiego baroku, jak i amerykańskie dzieła modernistyczne. Jednakże nic nie jest tu przypadkowe. Każda z tych prac to bardzo dobrze przemyślana strategia dziadka. Omawiane przez nich obrazy czy rzeźby są nie tylko opowieścią o artystach, którzy je stworzyli, ale co ważniejsze, o znaczeniu, jakie niosą ze sobą nawet dziś. Widzimy, jak z każdą omawianą pracą dziewczynka dojrzewa intelektualnie, estetycznie, emocjonalnie. Nabiera coraz większego doświadczenia, zwiększa się jej percepcja oglądu oraz interpretacji dzieła sztuki czy wyciągania wniosków. Dzieła sztuki nabierają dodatkowej mocy – postępy leczenia wzrastają wraz z każdym nowym obrazem oglądanym w muzeum. Przypomina to niekiedy Alicję w krainie czarów Lewis Carroll’a, gdzie tytułowa bohaterka dorasta w świecie „magii”. Tutaj także Mona (na pewno nieprzypadkowe imię) na naszych oczach przeobraża się w dojrzałą dziewczynkę, która odkrywa prawdę.

Autor zbudował historię przepiękną, będącą całkowicie realną, a jednocześnie niezwykle ujmującą oraz wręcz baśniową. Absolutnie nie powinniśmy jej czytać szybko, choć pokusa taka jest (wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć). Każdy rozdział powinien służyć delektowaniu się tym konkretnym dziełem sztuki. Ciężar egzystencjalny i estetyczny poszczególnych części jest na tyle duży, że wymaga zatrzymania. Przy każdym z nich dopuśćmy do głosu serce, tak jak robiła to Mona. Odkryjemy wówczas nie tylko historię samych dzieł, ale może także i po troszku własną.

Książka, co warto zauważyć, zawiera niespodziankę dla czytelników. Zapewne dla większości nie są znane wszystkie omawiane prace, dlatego znajdziemy tutaj rozkładaną obwolutę z 52 reprodukcjami dzieł sztuki. Możecie wówczas spojrzeć na dzieło, jak spoglądali nasi bohaterowie. Przyjrzyjcie się dokładnie i wczytajcie – tak właśnie omawia się sztukę. Wychodząc od tego, co widzimy przechodzimy przez kolejne warstwy, by dojść do serca i duszy. Widzimy bogactwo i sekret sztuki – to lekarstwo.

Właśnie dziś, w trudnych czasach, w jakich żyjemy powinniśmy częściej sięgać po takie wartościowe książki i otaczać się sztuką. To przynosi ukojenie…


Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu


Mieliśmy okazję porozmawiać z autorem książki. Zapraszamy do lektury wywiadu.

https://sztukazapisana.pl/thomas-schlesser-w-rozmowie-o-swojej-ksiazce-oczy-mony/

error: Content is protected !!