JOAN DIDION

Opowiadamy sobie historie, aby żyć. Pisała Joan Didion w Białym Albumie (ang. The White album).1

Należy już do ikon dziennikarstwa. Przenikała swą duszą w tkankę każdego miejsca, w którym była i z rozbrajającą szczerością przelewała na papier swoje wrażenia. Jest postrzegana jako kobieta, która nie bała się pokazywać swojej wrażliwej i dotkniętej bólem duszy. Widziała szczegóły, których inni nie spostrzegali. Zwracała uwagę na wydawałoby się nieistotne elementy i fragmenty rzeczywistości. Choć żyła w świecie kosmopolitycznego Nowego Jorku i Słonecznej Kalifornii, to jak ognia unikała blichu tego życia widząc w nich zło oraz zagubienie. 

DZIENNIKARKA

Joan Didion była postacią niesamowitą. Jej wrażliwość objawiała się w tekstach pisanych dla Vogue’a, Life’a, Esquire, The New York Review of Books, The New Yorker’a. Szczere publikacje niczym reporterskie dokumenty pokazywały świat amerykański, w którym przyszło jej żyć. Nie zawsze (a może nawet i częściej) to nie była różowa egzystencja.

American dreams, o którym marzą miliony to nie prawdziwy świat. Ona o tym wiedziała. Spoglądała w przyszłość interpretując rzeczywistość. Jej Stany Zjednoczone z krystaliczną prawdą naznaczone zostały bólem, samotnością, niezrozumieniem. Wchodziła w tkanki miasta, by odkryć je dla reszty mieszkańców na co dzień unikających innych ulic, dzielnic, zakamarków, problemów.

Najważniejsza dla Didion była prawda, którą widzimy, ale unikamy, jak tylko możemy. Jej teksty są niezwykle ujmujące. Ona potrafiła spojrzeć na ludzi obok, jakby tylko oni właśnie istnieli. Potrafiła spojrzeć na siebie i wydobyć na światło dzienne wszystkie uczucia oraz troski chowające się w jej duszy. Nigdy nie bała się konfrontacji z trudną rzeczywistością.

SKRYTOŚĆ

Nie szukała poklasku i fleszy. Raczej ukrywała się za swoimi tekstami. Mieszkała w Nowym Jorku i Kalifornii. Płakała i śmiała się. Potrafiła być radosna, by zaraz stać się niezwykle melancholijną. Potrzebowała samotności oraz czasu z przyjaciółmi. Już za życia postać ikoniczna, ale całkowicie szczera, skromna, zdystansowana. Otaczała się ludźmi ją kochającymi. Z mężem Johnem Gregorym Dunne’em oraz adoptowaną córką Quintaną tworzyli rodzinę. Tutaj także były to relacje autentyczne. Nigdy wylukrowane obrazki. Właśnie te uczucia miłości, przywiązania, głębokich uczuć stały się kanwą dwóch bodajże najlepszych książek Didion.

KSIĄŻKI

Rok magicznego myślenia (ang. The Year of Magical Thinking) oraz Błękitne noce (ang. Blue Nights,). Publikacje napisane po śmierci męża oraz córki ukazują niesamowicie głęboką żałobę, próbę zrozumienia i pogodzenia się z sytuacją. Autorka przeszła wszystkie stany, z którym zmaga się wdowa oraz matka po stracie dziecka.  Przelała każdą swoją najmniejszą cząstkę na papier.

Rzucam klucze na stół za drzwiami i dopiero wtedy sobie przypominam. Nie ma nikogo, by wysłuchał nowiny; nie ma dokąd się udać z nieułożonym planem, niedokończoną myślą. Nie ma nikogo, by się zgodził, nie zgodził, odpowiedział. […] Innymi słowy, wciąż od nowa zostajemy opuszczeni, nie mając innego przedmiotu uwagi prócz siebie samych […]. 2

DRYFUJĄC DO BETLEJEM

Dryfując do Betlejem to zapis pełen uczuć, osobistych myśli i spostrzeżeń. Tutaj także Didion patrzy na świat, jakby miała dodatkowo okulary, których nam brakuje. Przemierza Stany, by ukazać jego prawdziwe kolory bez zbędnych filtrów czy Photoshop. To po prostu życie. Czytamy je z uwagą i widzimy przed oczami te same miejsca, które autorka. Nam jednak nie sprawiają tyle bólu, co jej. Jak sama przyznała:

Pisanie niektórych sprawiło mi więcej przyjemności niż pisanie innych, ale nad każdym z nich pracowało mi się trudniej i każdy kosztował mnie więcej czasu, niż być może był wart. […] Chyba nigdy nie chorowałam tak ciężko jak podczas pracy nad Dryfując do Betlejem; ból sprawiał, że w nocy nie spałam, więc przez dwadzieścia, czasem dwadzieścia jeden godzin na dobę piłam dżin z gorącą wodą, żeby przytłumić dolegliwości, po czym zażywałam dexedrine, żeby osłabić działanie dżinu, i pisałam.3

Opisuje swoje pierwsze opowiadanie z lat dziecięcych jako przejaw skrajności, w którą popadała przez całe życie (powyższa niesamowita historia kobiety znajduje się w jednym z rozdziałów książki Dryfując do Betlejem). Odkąd dostała notatnik od mamy, by przestać marudzić wciąż pisała. Choć niejednokrotnie mówiła o blokadzie twórczej oraz niemożności tworzenia (przeczytać można o tym w opowiadaniach Powiem wam, co o tym myślę), to niewątpliwie musimy przyznać, że twórczość amerykańskiej pisarki należy do najwybitniejszych dzieł literatury XX i XXI wieku.

Teksty są przesiąknięte brutalną nieraz rzeczywistością. Opisują bliższe i dalsze jej sprawy, zupełnie obcych sobie ludzi, jak i najbliższych. Autorka ma jednak w sobie czas coś niezwykle istotnego. Jakiś rodzaj spojrzenia łączącego empatię, zdolność mariażu serca, uczuć oraz rozumu. A przy tym tworzenie tekstów, które docierają do czytelnika. Didon można po prostu czytać bez przerwy.

POSTAĆ-IKONA

Była delikatna fizycznie, niewielkiego wzrostu, krucha. Jej siła tkwiła w słowach, charakter dał się ująć w ramy literatury, a uczucia można było ogarnąć poprzez teksty. Miała ogromny, niespotykany talent – to niezaprzeczalny fakt.

Joan Didion ukształtowała nie tylko kobiety – pisarki, kobiety – dziennikarki. Ona wpłynęła na postrzeganie świata, który zbudowany jest z każdego pojedynczego człowieka – organizmu żywego z pełną gama uczuć. I to ogromna jej zasługa.


Za książkę Joan Didion, Dryfując do Betlejem dziękujemy Wydawnictwu Cyranka.


1 Joan Didion, Biały album. Przełożyła Jowita Maksymowicz-Hamann. Grupa Wydawnicza Relacja 2022.

2 Joan Didion, Rok magicznego myślenia. Przełożyła Hanna Pasierska. Wydawnictwo Znak Literanova 2016.

3 Joan Didion, Dryfując do Betlejem. Przełożył Mikołaj Denderski. Wydawnictwo Cyranka 2021.

error: Content is protected !!