FORT LA LATTE – BRETOŃSKA PEREŁKA ARCHITEKTONICZNA

Pamiętacie bajki o księżniczkach czekających w swych komnatach na księcia? Opowieści o rycerzach w lśniących zbrojach walczących na turniejach rycerskich? Chyba każde dziecko rozczytywało się w baśniach sławiących średniowieczny świat. My powróciliśmy do tych pięknych czasów. Udało nam się przenieść w czasie.

 Kiedy? Jak? – spytacie.

Zamek w Bretanii, który przyznajemy jest jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie udało nam się do tej pory zobaczyć. Feudalna twierdza, własność rodziny Goyon – Matignon, usytułowany jest na skalistym cyplu północnego wybrzeża Francji. Otoczony szmaragdowymi wodami i zielonymi lasami nabiera romantycznego wyrazu. Mieliśmy szczęście zobaczyć go w pełnym, letnim słońcu, co uwierzcie nie jest łatwe w Bretanii. Jego piękno nie tylko nas zachwyciło. To tu kręcono zdjęcia do filmu Wikingowie z Kirkiem Douglasem czy też Life is a day Ridley’a Scotta, a ostatnio Trzej muszkieterowie: Milady Martin’a Bourboulon z 2023 roku.

Historia tego miejsca jest bogata i obfituje w piękne dni chwały oraz noce smutku i rozpaczy. Podobno pierwsze założenia architektoniczne pojawiły się już w X wieku. Drewnianą budowlę rozbudowywano zamieniając co chwila budulec, by ostatecznie pozostać przy kamieniu. Czterysta lat później stał już warowny zamek zbudowany na życzenie Etienne III Gouÿon, władcę Matignon.

W średniowieczu, założenia zamkowe to pewnego rodzaju małe miasteczka. Można tam było znaleźć rynek, domy dla rycerzy, stajnie, kaplice i oczywiście pałac.

Donżon, czyli wieża mieszkalna, miała dobrze rozplanowane, sklepione komnaty od magazynów zapasów na najniższym piętrze, aż do izb sypialnych na najwyższych kondygnacjach. Surowe początkowo wnętrza, zaczęto ozdabiać malowanymi sufitami, arrasami, wełnianymi kobiercami, haftowanymi makatami, a nawet pachnącymi ziołami pod ścianami. Bogatsi właściciele mogli pozwolić sobie na szyby w oknach.

A z zewnątrz? Mury „ocieplał” ogród i sad. Do dziś rosną tu kwiaty w niezliczonych kolorach, jeżyny, jagody i sady drzew owocowych. Dzięki temu jest jeszcze piękniejszy w swej mocy.

Fort la Latte ma także coś więcej. Ze względu na swoje usytuowanie – miał bronić wybrzeża przed wrogiem – znajduje się w nim wiele pamiątek po stoczonych bitwach: armaty, piec do wyrobu kul, otwory strzelnicze w murze oraz zwodzone mosty nad wzburzoną wodą. Niestety pozostałości czysto średniowiecznej wizji nie zachowały się w pełni. Zamek kilkakrotnie był niszczony i plądrowany. Dopiero w pierwszej połowie XX wieku, w pełni go odrestaurowano przywracając urok i czar minionych stuleci. Podjął się tego historyk Frédéric Joüona Des Longrais, którego rodzina do dziś zarządza zamkiem.

Fort la Latte staje się miejscem wizyt koronowanych głów świata, niesamowitych przyjęć i atrakcją turystyczną szmaragdowego wybrzeża. W 2015 Fort odwiedził sam książę Albert II z Monaco, który jest potomkiem rodziny Gouÿon.

W Bretanii spotkacie wiele menhirów. Jeden z nich stoi tuż u wejścia na teren zamku. Według legendy jest „zębem” lub „palcem” Gargantui z powieści François Rabelais opisująca losy dwóch olbrzymów: Gargantui i jego syna Pantagruela.

error: Content is protected !!