BÈATRICE EPHRUSSI DE ROTHSCHILD I LAZUROWA WILLA

Baronowa, która ukochała sztukę, odważyła się odejść od męża i poświęcić pasji, pozostawiła po sobie jedną z najpiękniejszych willi na Lazurowym Wybrzeżu. Oto historia Béatrice Ephrussi de Rothschild i jej lazurowej willi.

Stała się wzorem dla wielu kobiet. Oczywiście, nie ukrywajmy, że mogła pozwolić sobie na wielotysięczne wydatki z racji ogromnego rodzinnego majątku, ale przyznać trzeba, iż doskonale je zainwestowała. Przede wszystkim jednak nie pozwoliła, by ktoś zniszczył jej marzenia o wolności i pięknie, którym lubiła się otaczać.

Przyszła na świat 14 września 1864 roku w Paryżu, gdzie jej rodzicie mieli jedną ze swych posiadłości. Rodzice – baron Alphonse de Rothschild oraz Leonora von Rothschild należeli do najwyższej śmietanki towarzyskiej świata. Kolekcjonowali sztukę i niejednokrotnie obdarowywali muzea i galerie swoimi darami. Miłość do dzieł przekazali córce, która od najmłodszych lat otoczona była pięknem.

Gdy ukończyła 19 lat została wydana za mąż za miliardera Maurice’a Ephrussi urodzonego w Odessie bankiera, którego rodzina prowadziła w Wiedniu i w Paryżu rodzinny biznes. Czy małżeństwo było szczęśliwe? Możecie zapewne się już domyślać.

On starszy od niej o 15 lat, hazardzista niestroniący od używek. Ona młoda i piękna. Zawsze nienagannie ubrana. Biografowie podkreślają jej porcelanową twarz. Była niezwykła inteligentna oraz wrażliwa. Podobno nawet bardzo skromna i oszczędna (choć może trudno w to uwierzyć). Para nie mogła mieć dzieci z powodu choroby, którą przekazał jej mąż. Oddaleni od siebie szukali szczęścia poza swoim towarzystwem. Wreszcie, w roku 1904, a więc po 21 latach para się rozeszła.

Béatrice rok później straciła ojca. Razem z bratem odziedziczyła fortunę. Wówczas zakupiła ziemię w Cap-Ferrat niedaleko Nicei. Wśród soczystej roślinności południa i szumu lazurowego morza stworzyła oazę zachwycająca do dziś.

Już samo przygotowanie terenu wymagało ogromu pracy. Miejsce było trudno dostępne, porośnięte gęstą roślinnością, na wzgórzu otoczonym morzem. Jednak wizja oraz pragnienie baronowej miało niebawem ujrzeć światło dzienne. Architektem wybranym przez nią został Jacques Marcel Auburtin, który jako jedyny spełnił wszystkie prośby.

Mottem rodziny Rothschild było Ars Patriae Decus, czyli Sztuka jest honorem ojczyzny. Te właśnie słowa uczyniła baronowa wyznacznikiem swojej willi. Pastelowo różowy budynek (na początku był koloru ochry) prezentuje wyrafinowany gust kolekcjonerki. Jego bryła przypomina włoskie pałace. Duże okna, kolumny, wewnętrzne patio, balkony, ogrody. Ale jednocześnie zaskakuje. Z jednej strony na gości czeka wejście w stylu gotyku płomienistego! Na dziedzińcu można za to zobaczyć studnię z marmuru z Werony oraz rzeźbę kucającej Wenus.

Całość jest dwupoziomowym budynkiem z reprezentacyjną częścią oraz osobistą, w której baronowa spędzała czas. To niesamowicie artystyczna przestrzeń wypełniona zabytkami niczym w muzeum. Stół Marii Antoniny, porcelana z Limoges, Sèvres, Vincennes, włoskie marmury, tkaniny z francuskich manufaktur, sufit Giovanniego Tiepolo, panele ścienne z Hôtelu de Crillon w Paryżu. Sypialnie (każda posiadająca własną nazwę zgodnie z wystrojem) nawiązują do mitologii, malowideł w Pompejach, chińskiej kultury etc.

Zwiedzając w XXI wieku te wnętrza pełne przepychu, luksusu, blichtru trudno pojąc, że to był po prostu jej dom. Dom, w którym mieszkała, bawiła się, snuła plany, rozmyślała. A jednak. To niezwykłe doświadczenie dla nas, będących na co dzień przecież otoczeni minimalizmem, prostotą i chaosem naszych miast.

Tutaj można było się całkowicie zrelaksować. Co więcej, w jadalni samej Beatrice urządzono kawiarnię z restauracją, w której szef kuchni oferuje nieziemskie przysmaki. A z okien tego pomieszczenia jak i otaczającego go tarasu roztacza się widok na całą zatokę.

Ale powiem Wam, że to nie koniec. Jak na Rothschildów przystało także zewnętrzna część posiadłości musiała zachwycać i być doprowadzona do perfekcji.

Ogrodnicy baronowej skomponowali aż 9 ogrodów tematycznych, które przechodzą jeden w drugi przeprowadzając gości przez naturę świata. I tak wędrujemy przez ogród francuski, Sèvres, hiszpański, florencki, kamienny, japoński, egzotyczny, różany, prowansalski. W głównym, najbliżej willi znajdują się fontanny, które zgodnie co dwadzieścia minut wykonują swój taniec  w rytm klasycznej muzyki.

Spacer wśród zieleni i kwiatów, pomiędzy którymi co chwila ukazuje się lazuryt wody jest niesamowicie odprężający. Tutaj możecie spędzić spokojnie cały dzień, by przez te kilka dobrych godzin oderwać się od codzienności. Z książką w dłoni przysiąść na jednej z ławeczek i w słońcu pooddychać powietrzem samej Béatrice.

W 1933 roku baronowa przepisała cała willę wraz ogrodami i zebranymi dziełami sztuki Académie des Beaux-Arts. Od tamtej pory willa służy artystom oraz licznym turystom przyjeżdzającym tutaj z całego świata.

Béatrice Ephrussi de Rothschild zmarła w 1934 roku w Davos, skąd jej ciało zostało przewiezione do Paryża. Spoczywa dziś na cmentarzu Père-Lachais. Ponad 900 kilometrów od swojego lazurowego raju.


Jeśli macie ochotę zwiedzić to miejsce, to polecam także stronę Willi, na której dowiedzie się wszystkich niezbędnych informacji. Co warto podkreślić, willa jest czynna cały rok.

error: Content is protected !!