ARCHISTORIA. OPOWIEŚĆ O ARCHITEKTURZE

Wyobraźcie sobie lekcję, na której nauczyciel tłumaczy Wam pojęcia matematyczne oraz fizyczne, zagadnienia z obszaru przestrzeni i krajobrazu. Wyobraźcie sobie lekcję historii architektury, która kształtowała ludzkość od początków istnienia. A teraz wyobraźcie sobie, że macie co najwyżej kilkanaście lat i poznajecie świat, który wypełniają najpiękniejsze i najbardziej różnorodne budowle.
Jak trudno mówić o zawiłych kwestiach architektury wie na pewno każdy rodzic, który próbował odpowiedzieć na pytania swych najmłodszych pociech w trakcie oglądania
zabytków. Choć trzeba przyznać, że dzieci niezwykle łatwo i prosto przyswajają wiedzę, a co więcej mają zdolność patrzenia na otaczający świat bez skomplikowanych definicji, którym obarczeni są dorośli, to jednak dziedzina architektura nie jest tylko estetycznym obrazem. To przecież połączenie funkcjonalności, piękna, ponadczasowości. Dokładnie tak, jak powiedział Witruwiusz:
Architektura polega na zachowaniu trzech zasad: trwałości, użyteczności i piękna.
KSIĄŻKA
Po książki z zakresu bogatej historii sztuki dla dzieci sięgam zawsze z wielką przyjemnością i to podwójną przyjemnością. Przede wszystkim jako historyk sztuki interesuje mnie każda literatura dotykają tego tematu. Po drugie jako matka pragnę, by moje dzieci otaczały się dobrą książką, która oprócz walorów piękna ilustracji niesie ze sobą dobrą wartość merytoryczną oraz edukacyjną. Muszę przyznać, że Archistoria. Opowieści o Architekturze Magdaleny Jeleńskiej (tekst) oraz Acapulco Studio (ilustracje) spełniły moje oczekiwania w pełni.
To całkiem sporych rozmiarów publikacja utrzymana w kilku barwach: żółci, różu, zieleni, niebieskiego, bieli, czerwieni, czerni, które nawzajem się przenikają w geometrycznych formach. One tworzą ilustracje obrysowane czarnym konturem, które prezentują omawiane zabytki oraz ich historię. Pod względem graficznym publikacja jest przyjazna dzieciom, gdyż jest bardzo czytelna i prosta w odbiorze. A jak wypada cześć merytoryczna?
CO ZNAJDZIEMY?
Autorka podzieliła (bardzo słusznie) całość na poszczególne rozdziały względem samego budulca oraz kształtów. I tak niejako w części pierwszej mamy: kamień, cegłę, beton, szkło (brakuje mi tu jednak drewna – choć to materiał, który nie jest trwały, to przecież mamy nawet w Polsce zabytki architektury drewnianej). A dalej: dom, wieża, most, łuk, kopula, budowle centralne, bazyliki (tutaj dodałabym budowle na planie krzyża łacińskiego oraz greckiego).
Na każdą z części składa się krótka opowieść wprowadzająca, pisana językiem dostosowanym do dzieci. To niewielkie wprowadzenie w zupełności wystarczy do dalszych informacji zawartych w teście, jak i rozmowy na konkretny temat, który możemy z dzieckiem podjąć.
Powszechnie znane powiedzenie „na mur-beton” oznacza, że coś, o czym mówimy jest pewne, trwałe, niezmienne. Tak trwałe jak beton – „sztuczny kamień”.
Do każdego elementu tytułowego przyporządkowane są wybrane przez autorkę przykłady z zakresu architektury. I tutaj ciekawostka – Jeleńska nie ogranicza się ani do konkretnej przestrzeni geograficznej, ani do czasu historycznego. Podaje dzieła ze sztuki egipskiej i rzymskiej, by potem zaprezentować dalekie Chiny lub też Amerykę południową. Czytamy o średniowieczu, baroku jak i XXI wieku. Tutaj nie ma ram. Tutaj jest sztuka architektury, która wzniosła się na wyżyny i pozostała wzorcem dla przyszłych pokoleń. Każda z podanych budowli jest zilustrowana i podane są najważniejsze o niej fakty: czas powstania, miejsce, architekt, przeznaczenie. Potem dopiero czytamy jej historię oraz wyróżniające detale.
Bardzo dobrym zakończeniem książki jest rozdział o Nagrodzie Pritzkera – najważniejszym wyróżnieniu w dziedzinie architektury. Autorka zaprezentowała laureatów, których prace omówiła w publikacji, a jest ich całkiem sporo.
DOBRA POZYCJA?
Archistoria. Opowieści o Architekturze to naprawdę bardzo dobra książka dla młodych odkrywców, wielbicieli podróży po miastach, małych techników. Oprócz wiedzy teoretycznej, którą otrzymują czytelnicy, pojawia się iskra budzące umysł do działania i tworzenia. Dzieci pragną te dzieła zobaczyć, wejść do nich i zobaczyć, jak są zbudowane. Sami sięgają po materiały plastyczne, by je odwzorować na kartonie. Rozmawiają, co im się w nich podoba, a co by sami zmienili. Wyważone proporcje pomiędzy estetyczną stroną książki, a dydaktyczną sprawiają, że będzie się podobać zarówno dziewczynkom i chłopcom. Sama z przyjemnością ją przeczytałam i z sercem historyka sztuki polecam ją Waszym dzieciom.
Dziękujemy za książkę Wydawnictwu MUCHOMOR



