IKONA CZY POTWÓR? ROZWAŻANIA CLAIRE DEDERER

Ikona czy może potwór? Pozostawić na piedestale czy już z niego go zrzucić?

Claire Dederer zaprasza nas do rozmowy. Nie narzuca, nie karze. Opowiada, rozmyśla, siada na kanapie, ogląda telewizje, filmy, czyta gazety i książki. Zaprasza nas do swojego życia jak przyjaciół, z którymi zawsze i wszędzie można porozmawiać. Dzieli się z nami swoimi przemyśleniami, dylematami, problemami. I są to tematy niełatwe, niebanalne. Jak bowiem ocenić dzieło, gdy wiemy, kim był jego twórca? Jak zareagować na obraz filmowy, utwór literacki czy płótno malarskie, kiedy odkryjemy prawdę o tym kto je wykreował?

Potwory. Dylemat fanki to książka, która powinna już dawno powstać. Bardzo dobrze, że dziś ujrzała światło dzienne (premiera amerykańska nastąpiła w 2023 roku). Jest bowiem ważnym głosem w świcie, w którym ujawnia się kolejne niechlubne wątki biograficzne postaci znanych z pierwszych stron. Na pewno niejednokrotnie wielu z nas zastanawiało się, podobnie jak autorka, nad faktem, co zrobić z wielką sztuką strasznych ludzi?

Wielokrotnie oglądaliśmy sztukę zachwyceni geniuszem wyrazu artystycznego oraz pięknem wyłączając jednocześnie z niej całkowicie tożsamość artysty. Tahitańskie kobiety na plaży Paula Gauguin są arcydziełem. Ale czy zdajemy sobie sprawę, że modelkami były kilkunastoletnie dziewczynki, z którymi malarz utrzymywał intymne kontakty?  Widzimy w muzeach całego świata prace Pabla Picassa, ale o muzach/modelkach, które okropnie traktował w opisach nie przeczytamy. W Weneckim muzeum znajduje się praca Agostino Tassiego, który wykorzystał seksualnie Artemizję Gentileschi. W kinach oglądamy filmy Woody’ego Allena czy Romana Polańskiego oskarżonych o pedofilię. Słuchamy muzyki mężczyzn, dla których młode dziewczyny były tylko „zabawkami”. Przykładów w całej historii celebrytów, gwiazd oraz artystów znajdziemy zapewne takie ilości, by starczyło zapełnić ogromną bibliotekę. I cóż z tym robimy?

Claire Dederer stawia więc pytania. Czy mamy ich odrzucić? Wykluczyć z historii filmu, muzyki, sztuki? Czy biografia człowieka wpływa na nasz odbiór dzieła?

To są pytania bardzo osobiste, gdyż każdy powinien odpowiedzieć na nie samemu, a jednocześnie bardzo ważne społecznie, prawnie, egzystencjalnie. Dotykają spraw intymnych, moralnych, ludzkich. To nie są pytania proste i jednoznaczne. Każdy zapewne ma na ten temat swoje zdanie i zapewne tez każdy ma swoją rację. Autorka – co jest świetną jej zasługą – także niczego nie narzuca. Nie mówi – Myśl tak i tylko w ten sposób! Zdaje sobie sprawę ze złożoności problemu. Na naszych oczach rozmyśla, zastanawia się, analizuje. Rozmawia z nami zupełnie jakbyśmy byli obok.

Czy kiedykolwiek znaliście prawdziwego geniusza? Ja znałam, skończyło się to schizofrenią.

W zasadzie każdy akapit jej pracy to początek do długiej i zapewne bardzo żywej dyskusji. Dyskusji będącej jak oddychający organizm. Ale, co każdy zapewne przyzna, dyskusji bardzo potrzebnej. We współczesnym świecie już nie patrzymy na artystów jak na mitologicznych bogów, którym wszystko wolno i są całkowicie bezkarni. Geniusz, talent, pieniądze nie mogą być przepustką do pogardy oraz nieszanowania drugiego człowieka. W ostatnich głośnych sprawach (zwłaszcza w środowisku muzycznym czy filmowym) jesteśmy już wyczuleni na wątki niemoralne czy wręcz kryminalne. Co więcej, musimy wręcz bacznie obserwować medialny blichtr, mieć wytężony wzrok i słuch, gdyż technologiczne nowinki co rusz podkładają nam kolejne niebezpieczeństwa, na które narażeni jesteśmy my sami i nasze dzieci. Szukać powinniśmy prawdy, wyławiać ją musimy spod płaszczy fleszy.

SZCZEROŚĆ AUTORKI

To, co jest ogromną zasługa autorki to bezpośredniość wypowiedzi oraz jej szczerość. Podaje czytelnikowi siebie samą na tacy, z wszystkimi sowimi poglądami, wadami, zwątpieniami. To nie jest historia grzecznej dziewczynki i złych panów. To ona, w całości. Poprzez swoje ja i swoją historię.

Nie wiem, czy umiałabym pogodzić się z człowieczeństwem potworów, gdybym nie była pijaczką i gdybym nie rzuciła picia. Gdybym nie została w ten sposób zmuszona do uznania własnej potworności.

To właśnie jej opowieść rzuca nowe światło na problem. Pokazuje nam drugą stronę. Jednak – co ważne – niczego nie wybiela i nie rozjaśnia. Stawia prosto sprawę. Zło to zło. Niezależnie czy jesteś na szczycie czy tylko o nim marzysz.

Potwory. Dylemat fanki nie daje rozwiązania. Otrzymujesz wraz z nią pytania do własnej analizy. Przechodzisz drogę jak jej autorka, bo także z jednej strony uwielbiasz dany film czy obraz, a z drugiej nie możesz znieść człowieka, który go stworzył. Czy oddzielisz jedno od drugiego? Czy zrzucisz z piedestału i zamkniesz w szufladzie, by już nigdy jej nie otworzyć? A może zupełnie nie zwracasz na to uwagi?

To zostawiam Tobie. Zachęcam jednak do przeczytania bardzo uważnie książki i podejścia do tematu z pełną powagą. Żyjemy przecież wśród potworów, a część z nich… to prawdziwi geniusze.


Za książkę Claire Dederer Potwory. Dylemat fanki dziękujemy Wydawnictwu FILTRY

error: Content is protected !!