LAURA CUMMING „GROM Z JASNEGO NIEBA”

To opowieść o nieprzeniknionym pięknie i smutku. Opowieść, która niesamowicie wciąga swą prostotą, tak jak malarstwo będące jej treścią. Jak tytułowy Grom z jasnego nieba dotyka Cię byś na nowo spojrzał na znane już obrazy oraz odkrył ich zapomnianego autora.

LAURA CUMMING I JEJ OPOWIEŚĆ

Laura Cumming napisała książkę o poszukiwaniach siebie, swojego ojca, a przede wszystkim malarza, którego pokochała. To historia życia autorki, która wplata się w egzystencję holenderskich miasteczek i ich zdolnych mieszkańców. Nie jest tylko biografią jednostki. Na tle rodzącego się malarstwa codzienności, oglądamy jej  podróż w głąb przeszłości własnej oraz twórców, których prace tak podziwiamy do dziś. Umiejętnie wplata historie z różnych czasów i miejsc sprawiając, że opowieść żyje. Wciąga nas, czytelników, do niezwykłej krainy Carela Fabritiusa.

CAREL FABRITIUS

O nim niewiele wiemy. Znamy tylko małe skrawki, które pozwolił odkryć. Na przestrzeni lat znikają kolejne fragmenty układanki, które pozwalałyby nam podpatrzyć choć ciut więcej. Nie dały się odnaleźć nowe obrazy, dlatego musimy zadowolić się kilkunastoma, które są. Tajemnica pozostanie z nami chyba już na kolejne stulecia.

Fabritius przyszedł na świat w 1622 roku w  Middenbeemster. Od dwudziestego pierwszego roku życia mieszkał w Amsterdamie, gdzie był uczniem samego Rembrandta. W 1651 roku przeniósł się do Delft, gdzie już czekała na niego śmierć. Krótki żywot niesamowicie zdolnego człowieka. Jego Wskrzeszenie Łazarza znajdujące się obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie, Widok Deltf z  National Gallery w Londynie czy też Szczygieł z Mauritshuis w Hadze to przykłady obrazów, które pozostały. Nie zginęły pod zgliszczami miasta, które dosięgnął wybuch prochowni.

Jak potoczyłyby się losy malarza, gdyby nie to nieszczęśliwe wydarzenie? Czy powstałyby kolejne arcydzieła na równi z niewielkim obrazem śpiewającego tak cudnie ptaszka? Tego także nie wiemy.

TAJEMNICA MALARSTWA NIDERLANDZKIEGO

Laura Cumming próbuje szukać prawdy. Jej także nie idzie to łatwo. Może już tak musi zostać? Może właśnie na tym polega urok Fabritiusa. Czy przecież ta tajemnica nie jest pociągają? Niewiedza pewnych faktów z życia nie umniejsza znaczenia malarza w świecie sztuki. Wpisuje się wręcz w kanon zdolnych i odkrywanych powoli mistrzów. Niewiele, ale jakże ważnych prac mamy dziś…

Malarstwo holenderskie jest specyficzne. Mistrzowie gatunku pozostawiali nam obrazy zwykłych przedmiotów, rzeczywistych uliczek, domów, swoich bliskich. Nic nie ubarwiając ani nie upiększając. Po prostu ich życie – normalne, czyste, piękne. Patrzymy na te wszystkie miseczki, kieliszki, wazony, dywany, poszczególne, małe cegiełki i nie możemy się nadziwić. Jak? Dlaczego? Co jest takiego niezwykłego w tych codziennych przedmiotach?

Autorka próbuje ukazać tą prostotę malarstwa oraz życia, które wówczas toczyło się w Niderlandach. Przybliża nam postacie nie tylko samego Fabritiusa, ale i Johannesa Vermeera, Adriaena Coorte’a, Gerarda ter Borcha, Pietera de Hoocha i innych, których płótna wiszą dziś na ścianach muzeów całego świata. Wchodzi w tkankę miasta, w którym malarze żyli przez ścianę obok, każdy zajęty swoimi martwymi naturami i widokami. Zabiera nas w drogę byśmy ujrzeli jeszcze raz te dzieła.

JAMES CUMMING

Ale to nie tylko daleka przeszłość buduje powieść. Mamy tu czasy współczesne i malarza jej najbliższego – samego ojca – Jamesa Cumminga, który wprowadził ją w ten fascynujący świat sztuki. Historia miłości ojca do córki, córki do ojca. To, co dawne miesza się z tym, co dziś. Wspaniała wędrówka.

Książka, która czaruje… w chwili obecnej, ale nie pozwala zapomnieć o przeszłości…


Za książkę Laury Cumming „Grom z jasnego nieba” dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu

error: Content is protected !!