KATARZYNA SKĄPSKA – KRUCHE RZEŹBY

Papier, człowiek, sztuka. Katarzyna Skąpska tworzy prace niezwykle kruche i jednoczesne mocne. Nie sposób przejść obok nich obojętnie. Zapraszamy Was do lektury wywiadu z autorką, która przybliża nam swoją twórczość.

Magdalena Leszner – Skrzecz: Kiedy narodził się pomysł na twórczość łączącą delikatny papier i mocny cement?

Katarzyna Skąpska: Trudno jest mi określić dokładnie datę, gdyż był to proces, który rozwijał się z biegiem czasu. Rzeźba zawsze była mi bliska. To był ten rodzaj sztuki, który kochałam najbardziej.

Rzeźba – a szczególnie ciało człowieka  – i tu pojawiały się zawsze przed oczami dzieła Igora Mitoraja.

Dodatkowo jestem z tych praktycznych osób, więc połączenie dzieła sztuki z użytecznością jest dla mnie połączeniem idealnym. I takie właśnie połączenie np. rzeźby ze światłem to był pomysł, który wdzierał się do głowy zawsze,  jak oczy widziały rzeźbę.

Ale początki: Można przyjąć rok 2019, kiedy intensywnie rozpoczęłam poznawanie się z tekturą, którą odkryłam dzięki twórczości architektów Francka Gehry’ego i Shigeru Bana. Kultowe krzesło Franca Gahry’ego Wiggle Side Chair, które nie jest zwykłym meblem. Jest jak rzeźba, jak dzieło sztuki.Shigeru Ban to japoński architekt znany z nowatorskiego użycia papieru, a zwłaszcza wykorzystania rur z odzyskiwanego kartonu, które pozwalają w wydajny sposób zapewniać dach nad głową ofiarom kataklizmów. To papier i tektura – materiały wydawałoby się nietrwałe i skrajnie nie-architektoniczne, stały się wizytówką architekta.I tak zaczęłam robić z tektury proste formy lamp, kloszy, misy jako element dekoracyjny.Połączona prosta tektura z koronką, która z niej powstawała (paski tektury wyginane i łączone ze sobą). Jednak prosta tektura falista nie dawała mi tego co chciałam osiągnąć. I tutaj nastąpił kolejny błysk aby z tego papieru zrobić masę papierową, która już daje dużo więcej możliwości i dzięki niej fragmentaryczne ciało człowieka może być na wyciągnięcie ręki.I tak oto przyszedł moment, gdy  rozpoczęłam pracę z masą papierową.  

M.L.S: Początki zapewne nie były proste?

K.S. Chyba nie myślę w takich kategoriach, bo w dalszym ciągu się uczę, rozwijam i kiedy nagle poznaję coś nowego lub ulepszam to czuję, że właśnie jestem na początku kolejnej drogi J

Jestem samoukiem. Nikt mi nie powiedział jak i co. Nie pokazał. Wypracowałam swoją technikę i  tutaj fatycznie początki nie były łatwe. Żeby dojść do materiału, na którym finalnie pracuję spędziłam prawie rok, gdzie metodą prób i błędów stworzyłam materiał najlepiej mi odpowiadający.

Jednak każdy początek to oprócz trudu również ciekawość i nadzieja.

M.L.S. Czym jest dla Pani medium, na którym  Pani pracuje?

K.S. Jest bardzo prawdziwy i nieprzewidywalny  – podczas schnięcia pojawiają się nierówności, które za każdym razem powstaną w innych miejscach i o innej fakturze. Podczas ręcznego nakładania masy, w zależności jaki nacisk zastosujemy na masę, w jakim kierunku poprowadzimy jej wygładzenie, czasami zostaje odcisk palca itd. Zawsze po wyschnięciu będzie miała „skazy” w innym miejscu niż poprzednio. I to jest w niej piękne i prawdziwe.

M.L.S. Sztuka papieru przywodzi na myśl kulturę Japonii i Chin. Czy stanowią one dla Pani inspirację?

K.S. Nie, raczej nie. Inspiracją dla mnie jest człowiek i światło.

Człowiek – każdy inny, każdy ze swoimi doświadczeniami, które kształtują jego charakter, siłę.

Jeżeli chodzi o sam materiał to papier wynaleziono w Chinach w II wieku n.e. Również z uwagi na to, iż był to drogi materiał, praktycznie od razu stosowano papier mache, aby ponownie było można wykorzystać ten drogi materiał. W X wieku technika ta dotarła do innych krajów: Hiszpanii, Niemiec, Francji. I to właśnie we Francji jako pierwsi francuscy rzemieślnicy zaczęli robić z paper mache kubki, tabakierki, imitację stiuków i gipsu. We Francji również bardzo popularne były meble z paper mache.

I właśnie to wszystko razem jest dla mnie inspiracją i pokazuje jak wiele można stworzyć mając do dyspozycji zwykły papier.

A do tego kolejnym ważnym dla mnie elementem spinającym wszystko razem jest upcycling. Jest to takie przetwarzanie materiału, które pozwala otrzymać coś o większej wartości, niż  rzecz przetworzona. To jest właśnie piękno upcyclingu.

M.L.S. Rzeźby wydają się podatne na każdy ruch, dotyk. Sprawiają wrażenie niezwykle delikatnych. Czy paradoksalnie nie tkwi w tym ich siła?

K.S. Tak dokładnie. Wszystko tak naprawdę zależy od tego jak uformujemy masę. Może sprawiać wrażenie ciężkiej bryły, ale też delikatnej formy. Papier ma wiele do zaoferowania, potrzebuje jedynie wyobraźni.

M.L.S. Dzieła przeważnie nabierają kształtów ludzkich. Są jednak jakby niedokończone  – czy  w ten sposób odwołuje się Pani do konkretnych zjawisk, symboliki, motywów?

K.S. Fragment zawsze silniej przemawia do nas niż całość. Bardziej działa na wyobraźnię.

Każdy odbiorca stara się w swojej wyobraźni go wypełnić, bardziej się skupia na danym obiekcie i w ostateczności każdy ją widzi na swój sposób, przez co odbiór jej staje się unikatowy.

Jedną z moich inspiracji jest człowiek. Tak ogólnie – to może być każdy z nas. Dzięki temu że materiał, z jakiego tworzę nie jest idealną gładką masą. W rezultacie powstaje tak samo nieidealne ciało, bo przecież nikt z nas nie jest idealny. Rzeźby są fragmentaryczne wyglądające, jakby były niedopowiedziane, niedokończone. Są one zaproszeniem do zmysłowości ukazując jednocześnie kruchość ludzkiego życia oraz niedoskonałość ciała.

M.L.S. Gdzie można zobaczyć Pani prace?

K.S. Na ten moment kilka moich prac jest w Galerii Sztuki Współczesnej – Stadion of Art. Galery w Warszawie.

M.L.S Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Z twórczością Katarzyny Skąpskiej można zapoznać się na stronie https://www.skapska.com

error: Content is protected !!