„TAM W DOLE” JORIS-KARL HUYSMANS

Tam w dole autorstwa Joris-Karla Huysmans jest przykładem genialnej erudycji autora oraz wciągającej historii dialogu, która przenosi nas nie tylko do Paryża XIX wieku, ale i średniowiecznej postaci jednego z najokrutniejszych zbrodniarzy.
TAJEMNICA TAM W DOLE
Tajemnica kryje się w każdym kamieniu tej świątyni. Od lat przyciąga wiernych oraz spragnionych sekretów turystów. W poszukiwaniu ukrytych znaków przemierzamy więc kolejne fragmenty licząc na odkrycie skarbów przeszłości. Autor tej niezwykłej książki zabiera nas do XIX-wiecznego Paryża, by wraz z jego bohaterami spędzić trochę czasu w kościele Saint-Sulpice. Ale myliłby się ten, kto spodziewa się czystych i anielskich uniesień. Ta opowieść przeraża tak bardzo, że często mamy ciarki na plecach. Dotyka bowiem istoty… diabelskiej.
JORIS-KARL HUYSMANS DOTYKA NIEBEZPIECZEŃSTWA
To historia wciągająca, a jednocześnie niebezpieczna. Porusza bowiem tematy religii, wiary w Boga oraz umiłowanie diabła i jego kultu. Łączą się ze sobą dwa przeciwległe stronnictwa niejednokrotnie przenikające się nawzajem w postaci wspominanych osób. Ścierają się w niej siły dobra i zła, pragnienie spokoju wewnętrznego z szaleństwem duszy. Jak zawsze w twórczości Joris-Karla Huysmans’a każde zdanie jest wyważone, doskonale dobrane. Autor genialnie żongluje słowami czyniąc z książki prawdziwe arcydzieło. Opis obrazu Ukrzyżowanie Grünewalda przeszedł już do legendy i stanął na podium sztuki literackiej. Piękno jego stylu dodatkowo kontrastuje z przerażającymi opisami zbrodni marszałka Gilles de Rais – średniowiecznego mordercy dzieci, satanisty, który z boskości i towarzystwa Joanny D’Arc przeszedł na drugą stronę. Jego historia łączy się z teraźniejszością bohatera, a okrucieństwa XV-wiecznego zbrodniarza mają swoje odzwierciedlenie w okultyzmie XIX-wiecznego Paryża.
RZECZYWISTOŚĆ PARYŻA
Autor wprowadza nas w swój świat. Trzeba zdać sobie sprawę, że większość postaci literackich ma swoich rzeczywistych odpowiedników. Sam Huysmans zdublował siebie na przykładzie dwójki głównych bohaterów. I choć może nam się wydać to dziwne, to Paryż wówczas naprawdę praktykował czarne msze, nawiązywał w swych działaniach do magii, kabały, legend i diabolicznych mocy. Zafascynowany tym pisarz odkrywa te ciemne strony miasta jakby na naszych oczach. Podąża tam, gdzie zazwyczaj nie można. Wchodzi w zaułki niedostępne dla zwykłych ludzi. Napięcie rośnie, nasza ciekawość także. Odpowiednio budowane podekscytowanie wzrasta wraz z każdym kolejnym wątkiem. Jesteśmy przerażeni, a jednocześnie nie możemy oderwać wzroku od kolejnych akapitów. Huysmans należy do tych nielicznych twórców, którzy budują geniusz bez krzyków, wartkiej akcji i chaosu.


KOŚCIÓŁ SAINT-SULPICE W PARYŻU
A gdzie w tym wszystkim sam kościół Saint-Sulpice?
Świątynia jest miejscem spotkań naszego poszukiwacza Durtala, jego przyjaciela i jednego z ostatnich dzwonników stolicy – Carhaixa. To jego opowieści o kościele, muzyce dzwonów, wierze są takim oczyszczeniem wobec krwi szatańskiej będącej drugą opowieścią. Saint-Sulpice ze swymi wieżami górującymi w dzielnicy łacińskiej pozostała na zawsze miejscem niezwykłym. Odkąd w XVIII wieku ustawiono w nim gnomon służy inspiracją kolejnym pokoleniom twórców. Co ciekawe, w jej wnętrzach został ochrzczony sam markiz de Sade oraz Charles Baudelaire. Pierwszy mógłby być wcielonym złem ducha Gilles de Rais. Drugi natomiast, uważany przez Huysmansa za swego prekursora, łączył się w swych poglądach z autorem.
KSIĄŻKA TAM W DOLE I JEJ NAJNOWSZE WYDANIE
Publikacja Officyny jest opatrzna świetną przedmową Ryszarda Engelkinga, który także dzieło przetłumaczył. Wprowadza nas w przestrzeń literacko-egzystencjalną autora. Przybliża nas do niego. Po jego wstępie łatwiej nam chyba zrozumieć dążenia autora do oddania ludzkich poszukiwań wiary. Umieszcza także idealnie dopasowane słowa wspomnianego już Baudelaire’a W każdym człowieku, o każdej porze, współistnieją dwie tęsknoty: do Boga i do Szatana, będące istną puentą książki.
Osobiście niezwykle cenię Joris-Karla Huysmans odkąd przeczytałam Na wspak. Już wówczas zachwyciłam się jego stylem pisania i taka prostatą historii przy całkowicie „bujnym” języku. Jak dla mnie pozostaje jednym z tych twórców, do którego wracać pragnę, by oderwać się od codzienności. Stanowi on dla mnie bowiem przykład literackiego mistrza, o którego trudno w dzisiejszych czasach.
Za książkę dziękujemy Wydawnictwu OFFICYNA
